piątek, 10 maja 2013

Nasza droga do bycia FIT


Praca bibliotekarki to w głównej mierze siedzenie za biurkiem. Czasami trzeba się nalatać, ponosić ciężkie książki, pobiegać po schodach, ale to wyjątki. Dlatego jakiś czas temu rozpoczęłyśmy akcję „Będziemy FIT”, szczególnie ja (Marta) i Ewelina. Wiola już dawno jest fit, studenci mają na czym oko zawiesić ;). Ale Wiola na tyłku nie siedzi, tylko ćwiczy:

Wiola: Mój trening opiera się w zasadzie na pilatesie i temu podobnych. Ostatnio polubiłam Physique 57. Ćwiczenia te to połączenie pilatesu z wykorzystaniem piłki i ćwiczeniami przy drążku (może być krzesło). Wieczorami lubię zaliczyć jakieś cardio (jakkolwiek to nie brzmi) lub pobiegać. Do pracy śmigam  rowerkiem, a w pracy jak nikt nie widzi to się rozciągam (jak widzi to trudno). Raczej się nie przemęczam, a  jedynie skupiam na jędrnym tyłeczku.

Niedawno dołączyła do nas Gosia. 

Naszym pierwszym wyborem były treningi z trenerką całej Polski, Ewą Chodakowską. Ćwiczyłyśmy skalpel, skalpel 2 i turbo spalanie. Jakie były efekty? W moim przypadku szału nie było, a ćwiczyłam z nią najdłużej, bo 10 miesięcy. Widziałam te wszystkie cudowne metamorfozy w Internecie i zastanawiałam się co robię źle. Jestem niesystematyczna? Źle się odżywiam? Za rzadko ćwiczę? Moja wredna tarczyca mnie sabotuje? Kiedy dołączyła do mnie Ewelina i też stwierdziła, że szału nie ma, postanowiłyśmy spróbować czegoś nowego. Tym bardziej, że w sieci zaczęły pojawiać się informacje o błędach w treningach Chodakowskiej. 
Naszym nowym wyborem jest Jillian Michaels. Lubimy jak na nas wrzeszczy w czasie treningu. W marcu zrobiłyśmy jej program 30 Day Shred, a obecnie jesteśmy w drugiej fazie 3-miesięcznego programu Body Revolution. Niedawno Gosia też dała się wciągnąć w treningi z Jillian i obecnie ćwiczy 30 Day Shred. Oba treningi zostały już wielokrotnie opisane na różnych blogach, np. na http://tygryskowym-okiem.blogspot.com/ Nie widzimy potrzeby powielania cudzej pracy ale dodamy parę uwag od siebie:

  • Jillian w przeciwieństwie do Ewy dokładnie tłumaczy jak poprawnie wykonywać dane ćwiczenie oraz demonstruje czego kategorycznie nie robić,
  • fajne jest to, że nie ćwiczy sama, zawsze jest z nią ktoś, kto pokazuje zmodyfikowane ćwiczenia dla początkujących cieniasów jak my,
  • napisała kilka książek dotyczących odżywiania, zdrowego trybu życia oraz motywacji. W Polsce nakładem wydawnictwa Larum ukazały się 2 tytuły: Opanuj swój metabolizm oraz Bez ograniczeń,
  • podaje konkretny plan ćwiczeń: 2 dni workoutów + 1 dzień cardio x 2 i niedziela dniem odpoczynku,
  • nie opowiada o endorfinkach, tylko o tym, że kupisz sobie nowe jeansy o rozmiar mniejsze i będziesz uprawiać seks przy zapalonym świetle,
  • stopniując poziom zaawansowania, kondycja rozwija się stopniowo, nie trzeba od razu machać 40 min. turbospalania jak u Ewy,
  • pierwszy raz w życiu udało mi się zrobić męską pompkę, z czego jestem cholernie dumna,
  • burpees też potrafię, 
  • największe zmiany widać na udach i tyłku, mamy nadzieję, że niedługo dołączy do tego brzuch,
  • jestem chyba w najlepszej formie od lat.


Dla niezdecydowanych:




Oto mała próbka możliwości motywacyjnych Jillian:





Teraz do Jillian mamy zamiar dodać jeszcze bieganie. Ewelina pierwszy jogging ma już za sobą. Ja też jeśli liczy się sprint na PKS do domu przez większą część centrum miasta. Ale dzięki Jill zadyszki nie było!
                                                                                                                                             M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz