wtorek, 26 września 2017

Kosmetyczni ulubieńcy lata

Lato dobiegło końca, przyszedł czas wieczorów pod kocykiem z herbatką i książką. Ale zanim zaszyje się w łóżku z lekturą chce podzielić się z Wami kilkoma perełkami z mojej letniej kosmetyczki. Jest ich niewiele, ale to największe hity mojej pielęgnacji i makijażu.


Pielęgnacja
Zdecydowanie moim ulubionym kremem do twarzy został myWONDERBALM z Miya Cosmetics w wersji Hello Yellow, czyli z masłem mango. Bosko pachnie, super nawilża, skóra jest tak miękką, że ciągle chce się ją macać. Nadaje się zarówno pod makijaż i jako krem na noc. W Rossmannie pod wpływem impulsu kupiłam bio peeling zwężający pory z serii Ava Pore Solutions. Z moimi porami sobie nie poradził (nic sobie nie radzi), ale za to bardzo pomógł w walce z niedoskonałościami. Ostatnie zawirowania hormonalne odbiły się na mojej cerze, zaczęły pojawiać się na niej niedoskonałości. Dzięki peelingowi szybciej się goiły nie zostawiając przebarwień. Myślałam, że zawarty w nim kwas fitowy sprawi, że wrócą suche skórki na nosie, ale tak się nie stało, nie zanotowałam żadnego łuszczenia, chociaż to peeling. Z kolei włosowym hitem został olejek stymulujący wzrost włosów Khadi. Jak większość kobiet po porodzie borykałam się z wypadaniem włosów. Dzięki olejowaniu moje włosy są teraz w bardzo dobrej kondycji i nadal mam ich więcej niż przed ciążą. Drugim odkryciem jest oczyszczający peeling trychologiczny z Pharmaceris H. Po porodzie nie mogłam poradzić sobie z łupieżem i swędzeniem skalpu, żadne wypróbowane środki nie działały. Aż w końcu kupiłam ten peeling i problem zniknął. I nadal go używam regularnie, mam wrażenie, że dzięki niemu oleje lepiej działają i przez jakiś czas po zabiegu włosy mniej się przetłuszczają. 


Kolorówka
Trafiłam w końcu na TĄ bazę pod cienie, już innej nie chcę. Cienie trzymają się w stanie nienaruszonym cały dzień bez żadnych poprawek, a wieczorem zmywam je bez problemu płynem micelarnym. Ta baza to 24 Hour Photo Finish Shadow Primer ze Smashbox. A jeżeli szukacie tuszu wydłużającego i podkręcającego rzęsy, to spróbujcie koniecznie Ace of Face Eyelure No 2. Cudownie wydłuża, idealnie rozdziela i unosi rzęsy. Latem zamiast podkładu wybieram koreańskie kremy BB ze względu na ich lekkość i wysoki SPF. Uwielbiam krem Sweet Cotton Pore Cover z Holika Holika, bo robi photoshopa z moimi porami. W końcu kupiłam kilka kosmetyków kolorowych od Hani z kanału YT digitalgirlworld13. Hania ma swój sklep Glam Shop, gdzie sprzedaje pędzle, cienie i inne bardzo mi potrzebne rzeczy ;) Praktycznie całe lato na moich policzkach gościł róż Glam Cheek w kolorze Szarak i rozświetlacz Glam Pop w odcieniu Celebrytka. Rozświetlacz daje przepiękny efekt tafli, a róż w szarawym odcieniu różowego pasuje do większości makijaży. Mam w planach kolejne zakupy w Glam Shopie :)


A Wy trafiliście ostatnio na jakieś perełki?

wtorek, 22 sierpnia 2017

Rok z Bullet Journalem

W lipcu minął rok planowania w Bullet Journalu. Czy będzie ich więcej? Na pewno :) Podzielę się dziś moimi przemyśleniami o tym systemie. Jeśli jesteś zainteresowany tym tematem, zapraszam do wcześniejszych wpisów:



Dwa miesiące temu zaczęłam swój trzeci notes. Polubiłam się z produktami Peter Pauper Press, jestem im wierna przez cały okres bujowania. Wiem, że w sieci królują kropki, ale mi tam wygodnie w liniach :) Mam słabość do ładnych notesów, a te zawsze mają fajne okładki.



Uwielbiam elastyczność tego systemu, jego nieograniczone możliwości. Zawsze mam to, czego akurat potrzebuję, bo sama projektuję każdą stronę. Na przykład teraz nie mam w notesie tygodniówek, tylko same dniówki, bo akurat tak mi wygodniej. A i same tygodniówki w trzech notesach wyglądały różnie, zobaczcie:

Najpierw było w poziomie, widać, że błędy mnie nie ominęły

Potem był pion i lista zakupów

Ale stwierdziłam, że lista zakupów mi niepotrzebna i jest tak
Czytałam wiele zarzutów, że Bullet Journal to strata czasu. Że żal go tracić na ozdabianie stron rysunkami i taśmami washi. Że brushpeny drogie są i trzeba mieć ładny charakter pisma. Wiecie co? Guzik prawda! To nie rysunki i kaligrafia są najważniejsze w tym systemie. To jest narzędzie, a jak je wykorzystasz zależy tylko od Ciebie. W moim Bujo nie rysuję, czasami przykleję naklejkę lub taśmę washi. Nie chcesz niczym ozdabiać? W porządku. Chcesz strzelić obrazek akwarelami? Też dobrze. To ma być Twoje, całkowicie spersonalizowane. Speszyl edyszyn for ju. 

I nie pytaj nikogo od czego masz zacząć i co kupić. Zapytaj siebie czego potrzebujesz. Planowanie długoterminowe? Kalendarz roczny. Nawyki do wypracowania, codzienne czynności do odhaczenia? Habit tracker. Ogólna lista do zrobienia w danym tygodniu? Zrób tygodniówkę, a dniówki odpuść. A jeśli nie jesteś pewien, po prostu spróbuj. Najwyżej w kolejnym miesiącu/tygodniu rozpiszesz wszystko inaczej. 



Jestem dla siebie pełna podziwu, że nie wykupiłam połowy papierniczego. Bo ja koooocham pisaki, cienkopisy, naklejki, taśmy washi, karteczki samoprzylepne. Mi jak na razie do planowania wystarczy to:

Z testów wynika, że Microny lubię najbardziej

Naklejki do planerów

Moja ogromna kolekcja taśm washi
Na tradycyjne kalendarze książkowe już nawet nie patrzę. Ładne planery jeszcze mnie kuszą (taki Carpe Diem na przykład, mężu jeśli to czytasz, to taki z miętową okładką na urodziny byłby super), ale jak zaczynam sprawdzać co mają w środku, to zawsze okazuje się, że czegoś mi brakuje, coś jest niepotrzebne, a tu bym układ zmieniła. Pewnie za jakiś czas się na coś skuszę, ale na razie zostaję przy moim BuJo.

Jestem maniaczką list wszelakich, dlatego idea kolekcji w BuJo bardzo mi się spodobała. To był chyba najważniejszy argument za tym, żeby zacząć bujowanie: mieć wszystkie listy razem, uporządkowane i zawsze pod ręką. Jednak wiele z moich list jest długoterminowych i nie chce mi się ich przepisywać do każdego kolejnego notesu. Dlatego postanowiłam przeprowadzić je do segregatora. Kupiłam piękny segregator od Projekt Planner i jestem w trakcie tworzenia. Bieżące, codzienne sprawy nadal będę planować w notesie, natomiast listy i kilka innych rzeczy będę rozpisywać w segregatorze. Nie wykluczam całkowitej przeprowadzki do segregatora, zobaczę co będzie dla mnie wygodniejsze. 









Prowadzisz BuJo? Masz inny ulubiony planer? Chcesz zobaczyć co oprócz list mam w segregatorze? Daj znać w komentarzu :)

piątek, 14 kwietnia 2017

Chciałabym/chciałbym zacząć prowadzić Bullet Journal, ale....- rozwiewam niektóre wątpliwości

Swoje BuJo prowadzę od lipca i wiem, że znalazłam swój organizer idealny. Ma wszystko to, czego akurat potrzebuję, bo sama decyduję co znajdzie się na każdej stronie. Z entuzjazmem opowiadam o nim swoim znajomym, wspominam na forach o organizacji czasu. Należę też do grupy fejsbukowej. Właśnie powtarzające się pytania z tej grupy i rozmowy ze znajomymi natchnęły mnie do tego wpisu. Może dzięki niemu ktoś niezdecydowany jednak spróbuje :)


A więc z jakimi wątpliwościami się spotkałam?
1. Nie umiem rysować, jestem za mało kreatywny/a
Wiem, że w mediach społecznościowych jest całe mnóstwo zdjęć BuJo, które przypominają szkicownik studenta ASP. Sama lubię je oglądać, zbieram na Pintereście inspiracje. Należy jednak pamiętać, że Bullet Journal to przede wszystkim narzędzie do organizacji czasu. Wszelkie rysunki, naklejki, tasiemki są opcjonalne.


2. Nie mam czasu na takie zabawy, takie rysowanie wszystkiego na pewno długo trwa
Może na początku tak, szczególnie jak się chce, żeby wszystko było równe. Ale jak już znajdziesz "swój" schemat wszystko idzie szybciutko. Rysowanie tygodniówki trwa u mnie kilka minut. Poza tym, skoro brak Ci czasu, BuJo by się przydało, żeby go zorganizować ;)

 
3. Ojej, co powinnam kupić? Który notes wybrać?
Zanim zaczniesz wydawać miliony monet na drogie notesy, brushpeny i zestawy do kaligrafii, weź pierwszy lepszy zeszyt i długopis. Sprawdź, czy ten system planowania Ci odpowiada. Fakt, na pierwsze BuJo kupiłam nowy notes, ale mnie nie można wpuszczać do papierniczego. No i mój notes kosztował jakieś 20 zł, nie był to od razu Leuchtturm1917, który kosztuje 3 razy więcej. 


4. Zacznę, jak tylko kupię jeszcze....
Tyle pięknych notesów, pisaków, uroczych naklejek i taśm washi. Najpierw zacznijcie prowadzić Bullet Journal, potem gromadźcie przydasie. Popełniłam ten błąd przy zabieraniu się za Project Life. Kupowałam karty, naklejki, ozdoby, a nie miałam nawet wywołanych zdjęć. Góra przydasi rosła, a album był pusty. Zacznij od pierwszego lepszego zeszytu i pisaka, z zakupami zawsze zdążysz. A wierz mi, jak się wciągniesz w bujowanie, to bez zakupów się nie obejdzie ;)


5. Co musi się znaleźć w BuJo?
To jest w tym systemie najpiękniejsze: nic nie musisz, wszystko możesz. Na początku zastanów się, czego potrzebujesz do organizacji czasu i to sobie rozrysuj. Gwarantuję, że modyfikacji nie unikniesz. Ja np. zrezygnowałam z indeksu i chyba 4 razy zmieniałam układ tygodniówki, zanim znalazłam ten najwygodniejszy dla mnie. Teraz wszystkie listy przenoszę do oddzielnego notesu, ponieważ wiele z nich jest długoterminowych i nie chce mi się ich przepisywać do kolejnych BuJo, ani w razie potrzeby grzebać w starych notesach. Ale do wszystkich rozwiązań trzeba dojść samodzielnie. A jak pomysłów brak członkowie grupy fejsbukowej na pewno pomogą. Kluczem do znalezienia odpowiedniego schematu jest próbowanie wszystkiego w praktyce. A jak coś nie pasuje? Przewracasz stronę i próbujesz od nowa.

Macie jeszcze jakieś pytania lub wątpliwości?

        

poniedziałek, 20 marca 2017

Wyniki rozdania!

Czas ogłosić do kogo powędruje egzemplarz Magii olewania. Wasze nicki zostały zapisane na karteczkach i zwinięte w ciasne zwitki. Niezależna i bezstronna maszyna losująca, czyli kot, wylosowała szczęśliwego zwycięzcę. Proszę o wysłanie mi adresu do wysyłki na maila prettylittlelibrarians@gmail.com, czekam do końca tygodnia. Gratuluję!