piątek, 10 marca 2017

Recenzja książki "SPORTSmama. Wróć do formy w 12 tygodni po porodzie"

 Czy ja już wspominałam, że urodziłam dziecko? ;)

Miałam ambitny plan ćwiczenia w ciąży, miałam być fit mamuśką. Cóż, życie zweryfikowało moje plany. Ciążę znosiłam źle, szczytem moich możliwości były ćwiczenia w szkole rodzenia 2 razy w tygodniu. W ciąży przybyło mi 12 kg, które w sumie już straciłam, ale wygląd ciała pozostawia wiele do życzenia. Córka ma już 4 miesiące, czas najwyższy więc się brać do roboty. Natchnienia do ruszenia tyłka szukałam w książce Aleksandry Rożnowskie SPORTSmama. Wróć do formy w 12 tygodni po porodzie.


Pani Aleksandra jest trenerką i fizjoterapeutką, a do tego mamą, która też musiała nieco się pomęczyć, żeby wrócić do formy. Jeżeli macie ochotę, odwiedźcie jej:

A teraz o samej książce. Będzie w punktach, bo starałam się opisywać wrażenia na bieżąco.
  • Poruszony temat ciąży, samopoczucia i dozwolonych aktywności. Od siebie dodam, że jeśli macie możliwość uczestniczenia w zajęciach w szkole rodzenia, to ja bardzo poleca. Nie tylko można się poruszać, porozciągać, ale przy okazji nauczycie się prawidłowego oddychania (baaaardzo pomocne przy porodzie) i ćwiczeń mięśni Kegla. 
  • Opisana aktywność po porodzie, pokazane ćwiczenia krążeniowe i przeciwzakrzepowe. Teoria piękna, ale jakoś nie widzę siebie ćwiczącej cokolwiek na oddziale poporodowym.
  • Opisane dwie bardzo ważne kwestie, których nie znajdziecie w "zwykłych" poradnikach odchudzania. Chodzi tu o wysiłkowe nietrzymanie moczu i rozstęp mięśnia prostego brzucha. te dwa problemy dotykają wiele kobiet po porodzie, nieważne czy rodziły siłami natury czy przez cesarskie cięcie. Przy doborze treningu bardzo ważne jest określenie, czy nastąpił ten rozstęp mięśnia, bo nie wszystkie ćwiczenia są przy nim dopuszczalne. Pani Aleksandra opisuje jak to sobie zdiagnozować i przy każdym ćwiczeniu na brzuch zaznacza, czy można je wykonywać. Pokazuje też ćwiczenia dna macicy, które pomagają pozbyć się problemu nietrzymania moczu.
  • Książka zawiera mnóstwo ćwiczeń, w tym trzy treningi z dzieckiem: na rękach w chuście i w wózku na świeżym powietrzu. 
  • Mamy rozpisany dokładny trening na każdy dzień 6-tygodniowego cyklu. Najpierw trenerka skupia się na prawidłowej technice wykonywania ćwiczeń, co baaardzo mi się spodobało. Opisane są przysiady, brzuszki i plank. Niby proste ćwiczenia, ale ich technika jest bardzo ważna.
  • Zamiast długich sesji cardio, pani Aleksandra proponuje tabatę i treningi HIIT, które są krótsze, ale świetnie spalają tłuszcz. A wiadomo, że przy małym dziecku czas jest towarem deficytowym. 
  • Wszystkie ćwiczenia są szczegółowo opisane i zilustrowane zdjęciami.
  • Mamy też kilka rad o planowaniu i odżywianiu.
  • Przyznaję bez bicia, że ostatni rozdział o infekcjach intymnych ominęłam.
 



Książkę oceniam bardzo pozytywnie. Porusza problemy, z którymi borykają się mamy wracające do formy i motywuje do działania. Skupia się bardziej na treningu niż na odżywianiu, ale podstawowe zasady zdrowej diety też tu są. Trening jest rozpisany dzień po dniu, nie musimy się zastanawiać, co dziś ćwiczyć. Ćwiczenia są bardzo dokładnie opisane i zilustrowane. I chyba działają, zajrzyjcie na bloga autorki, są tam zdjęcia z efektami innych ćwiczących mam. 


 
 Teraz tylko zostaje ruszyć tyłek :)

3 komentarze:

  1. Tylko ruszyc tyłek? :) Miałam plan ćwiczyć 10 min dziennie ale zdałam sobie sprawe ze co 1.5h kołysze córkę do snu a to jest taki wysiłek że pot cieknie po tyłku haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Obserwuję na Fb fit mamę, na pewno kiedyś ją kupię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam wszystkie Mamy za wytrwałość i umiejętność lawirowania pomiędzy codziennością a nowymi obowiązkami, których przecież nowonarodzone maleństwo dodaje mnóstwo, zaprawiając życie miłością, ale i zmęczeniem :)

    Życzę Ci, byś jak najszybciej osiagnęła wymarzoną kondycję i jednocześnie cieszę się, że powstają takie publikacje :)

    OdpowiedzUsuń