wtorek, 14 kwietnia 2015

Bye bye my old Tangle Teezer...

Szczotka Tangle Teezer rozwiązała moje włosowe problemy! Wiem, że brzmi to jakby post był sponsorowany, ale to prawda. 
Do niedawna, no jeszcze pół roku temu, miałam długie włosy - zapuszczane do ślubu, choć jak się okazało w ślubnej fryzurze (made by Marta) wcale ta długość się nie przydała, a może nawet troszkę przeszkadzała. Przeszkadzała nie tylko we fryzurze ślubnej, ale przede wszystkim w codziennym życiu. Mycie długich włosów co drugi dzień samo w sobie jest mordęgą, a co dopiero jak rozczesujesz je później około 30 minut, a jak wyschną to i tak się kudłaczą? Nawet nie wiecie z jaką lubością obciachałam je do połowy szyi - fryzjerka płakała jak cięła :) Nie tęsknię za nimi, ani trochę :D
Ale wracając do szczotki. W moich włosowych perypetiach pomogła mi właśnie Tangle Teezer. Dzięki niej posiadanie długich włosów stało się trochę mniej uciążliwe i do zniesienia. Eksploatowałam ją na potęgę, do tego stopnia, że potrzebna mi była przenośna wersja. Mój ślubny (znany jako loczaty lub kudłaty), również się w niej zakochał, choć wcześniej śmiał się z jej plastikowego looku - jak twierdził z bazaru za 5 zł (potem ją przepraszał). Szczotka pożyła sobie z nami około 2 lat - niespecjalnie o nią dbaliśmy, często nam spadała albo często odkładaliśmy ją "włoskami" do dołu. Aż w końcu naszedł jej czas - żywot dobiegł końca, włoski się powyłamywały lub połamały w połowie - ogłosiliśmy komisyjnie śmierć pacjenta i udaliśmy się do Hebe po nową. A tam... nowy model - kształtniejszy, szczuplejszy, lżejszy, lepiej dopasowany do kształtu dłoni, no i czarny...
Nowe kontra stare :)
Wersja slim kontra pękata dynia :)
Powyginane "włoski" to niestety nasze dzieło.
Nowa wersja jest dużo lepiej dopasowana do dłoni, nie wypada tak często jak stara - szczególnie gdy rozczesujesz włosy a mokro :) 
Mimo, że moje włosy są dużo krótsze i nie sprawiają już żadnych trudności i tak nie wyobrażam sobie korzystania z innej szczotki :)
E.

15 komentarzy:

  1. Ja nie ma TT i jakoś mnie nie kusi aby zakupić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze masz idealne wlosy, ktore sie nie kudlacza, szybko i latwo rozczesuja, wtedy taka szczotka to w sumie tylko gadzet :)

      Usuń
  2. ja dałam się namówić na TT i nie żałuję! jest świetna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie? :) Nawet moj ślubny sie do niej przekonal :)

      Usuń
  3. Ja mam TT compact silver, bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mam compacta, jest idealny na suche wlosy ale do rozczesywania moich wlosow po myciu sie niestety nie nadaje :)

      Usuń
  4. Właśnie dostałam TT od potencjalnej szwagierki i się zdziwiłam, że jakaś taka mała jest i poręczna. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra szwagierka, wie co dobre :) szczotka wyglada niepozornie ale dziala cuda :)

      Usuń
  5. Ja mam włosy do tyłka i nigdy bym nie ścięła :D. Też używam TT :).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wlasnie o to chodzi zeby dobrze sie czuc z wlasnymi wlosami. Ja uwazam, ze moje nie nadaja sie do zapuszczania, ani nie sa specjalnie ladne, ani specjalnie grube, a do tego szybko sie przetluszczaja i latwo placza. Jak mialam dlugie i tak nie nosilam rozpuszczonych - albo konski ogon albo warkocz (np. wymyslny warkocz made by Marta) :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tez mam.Tt, który uwielbiam :)ja posiadam wersję różowa
    Pozdrawiam:
    Fit-healthylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozowa to mam wersje kompaktowa :) I Marta chyba tez ma rozowy kompakt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta potwierdza, ma różowy kompakt i go kocha bardzo mocno.

      Usuń