sobota, 14 marca 2015

Holika Holika Baby Silky Foot One Shot Peeling - skarpetki peelingujące

Grzebałam ostatnio w czeluściach swojego dysku i znalazłam zdjęcia zrobione chyba jakoś w lipcu 2014. Nie wiem czemu od razu nie wrzuciłam recenzji, ale nadrobię to dziś :)

Pewnie większość z Was słyszała o tym wynalazku: skarpetki, które mają sprawić, że nasze stopy będą mięciutkie i gładkie. Czy tak było w moim przypadku? 




Naczytałam się o nich mnóstwo pozytywnych opinii, więc z entuzjazmem dokonałam zamówienia. Wszystkie koreańskie kosmetyki kupuję tu KLIK Te skarpetki kosztowały niecałe 6 dolarów. Peeling ma za zadanie złuszczyć cały martwy naskórek, odsłonić nowy, mięciusi jak u dziecka. Kosmetyk stworzono na bazie kwasów AHA oraz ekstraktów roślinnych, mających odżywić i nawilżyć skórę stóp.

W pudełku mamy dwie saszetki płynu oraz foliowe skarpetki. Wkładamy w nie czyste i suche stopy, wlewamy płyn, odpalamy jakiś serial albo bierzemy książkę i siedzimy jakieś półtorej godziny. Potem zdejmujemy skarpetki, spłukujemy płyn i czekamy na łuszczenie :) Proces nie zaczyna się od razu, u mnie dopiero po 3 dniach. Może trwać ok. 10 dni.

Zawartość pudełka

Wkładamy stopy do skarpetek

Wlewamy płyn

Zawiązujemy i czekamy

W sumie obietnice producenta zostały spełnione, tu nie mogę się przyczepić. Skóra pięknie się złuszczyła, stopy zrobiły się miękkie i gładkie. Potem tylko pedicure i wskoczyć w fajne sandałki. Jest jednak pewne ALE, a właściwie dwa, przez które już nigdy nie sięgnę po taki wynalazek. Po pierwsze skóra na stopach zrobiła się bardzo wrażliwa. Wszystkie buty, nawet te wygodne i dawno rozchodzone, zaczęły mnie bardzo obcierać. Małe palce były dosłownie zmasakrowane, krew się lała. Po drugie, mimo pielęgnacji, w bardzo krótkim czasie po zabiegu na piętach pojawiła się bardzo gruba i twarda warstwa skóry. Nie wyglądało to atrakcyjnie, ani nie było komfortowe. Byłam gotowa iść na pedicure frezarkowy, ale obeszło się bez tego. Żeby się tego pozbyć smarowałam pięty kremem na zrogowacenia, potem je moczyłam w ciepłej wodzie, a potem szedł w ruch pumeks. Po takim zabiegu nakładałam grubą warstwę kremu i zakładałam skarpetki. I tak kilka razy. Nie wiem co spowodowało taki stan rzeczy, żadnej koleżance nic takiego się nie zrobiło.

A Wy macie jakieś doświadczenia z takimi skarpetkami?
M.

7 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś takie z purederm. Całkiem się sprawdziły, ale teraz, po kilku miesiącach znów by się przydało je zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zazdroszczę, ja się długo męczyłam ze zgrubiałą skórą na piętach.

      Usuń
  2. mnie juz od dawna korcą takie skarpetki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze nie używałam takich skarpetek aczkolwiek jedne czekają w toaletce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie widziałam jeszcze takich skarpet, ale jak je spotkam to chętnie wypróbuję, bo wyglądają kusząco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbujcie dziewczyny, moje koleżanki były bardzo zadowolone. Ja jestem chyba jedynym znanym mi przypadkiem, że coś poszło nie tak.

      Usuń