środa, 1 czerwca 2016

Haul koreański

Od kilku lat latem nie używam tradycyjnych podkładów, a przestawiam się na koreańskie kremy BB i CC. Dlatego zamówiłam kolejną porcyjkę azjatyckich kosmetyków. Oczywiście po lekturze Sekretów urody Koreanek do koszyka powędrowało kilka dodatkowych produktów do wypróbowania. Zawsze zamawiam na tej samej stronie BeautynetKorea. Kosmetyki zawsze przychodzą nienaruszone, przesyłka po ok. 2 tygodniach jest już u mnie. W polskich sklepach przebitka jest straszna - krem BB, który zamówiłam w przeliczeniu kosztował mnie jakieś 22 zł, w Mintishop można go kupić za 61,90 zł. 


Głównym celem zamówienia był mój ukochany krem CC Luminous Pure Aura z firmy Tony Moly. To już moje czwarte opakowanie, dawno temu pisałam o nim w ulubieńcach KLIK. Chciałam też spróbować jakiegoś nowego kremu BB, wybór padł na Sweet Cotton Pure Cover firmy Holika Holika

 
Kupiłam też maseczki w płachcie: z wyciągiem z wina i ze śluzem ślimaka. Kosmetyków ze ślimakiem już dawno chciałam spróbować. Zacznę od maseczki, słyszałam, że ślimak może uczulać. To śmieszne opakowanie z węgielkami, to trójstopniowy zabieg oczyszczający i domykający pory. Jestem go strasznie ciekawa. 


Postanowiłam też sprawdzić, czy oryginalna koreańska esencja to rzeczywiście takie cudo jak zachwala Charlotte Cho. Nawilżacz z ZSK radzi sobie świetnie, ale może mogłoby być lepiej. Zdecydowałam się na polecaną w książce esencję firmy Missha. To pakiet 10 próbek esencji i ampułek z serii Time Revolution.


Standardowo do każdego zamówienia sklep dodaje pakiet próbek. 


Macie jakieś doświadczenia z kosmetykami koreańskimi? A może chcielibyście przeczytać recenzję któregoś z tych produktów?

2 komentarze:

  1. oo nie znalam wczesniej tej stronki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znałam strony, nie miałam do czynienia z koreańskimi kosmetykami - jestem nastolatką i twierdzę, że w moim wieku większa ich część jest po prostu zbędna.
    Ale chętnie poczytałabym recenzje, może podrzucę coś mamie, kto wie? ;)

    OdpowiedzUsuń